Szukany wiersz:
Poeta:
Bolesław Leśmian
Schadzka

Czy nie słyszysz, jak obłok porusza się senny!
Jak noc ciszą pogłębia dna ciekawy strumień!
A w alejach szeleści i niepokój płomienny
Księżycowych powikłań, i nieporozumień...

Spiesz się, dziewczę, spragnione pieszczoty bezkresnej!
Śmierć i miłość zna tryumf umówionych godzin!
Twój kochanek cię czeka od dnia swych narodzin,
Wierny tobie współtrwogą, tęsknotą — rówieśny!

Niech twe lico dla niego zakwitnie różowiej,
Niech osłabną ramiona, białych piersi stróże!
Burzą włosów upojnych marzenia mu owiej,
By miał w życiu tę jedną, nie wrogą mu burzę!

Lecz nic nie mów o sobie — czemu tak nieznana!
Skąd przybywasz i dokąd odejdziesz za chwilę?
I dlaczego twe nogi tak we krwi i w pyle,
Że całować je mało od nocy do rana!

Ani jego nie pytaj, dlaczego spotkanie
Tak opóźnił! Dlaczego oczyma nie śledzi
Twych oczu! I czy kocha? Bo wszelkie pytanie
Jest wrogiem mimowolnym własnej odpowiedzi!...

Milcz i całuj! — Milczeniem pieszczota się krzepi,
i niezgorsze wesele tkwi w dobrej żałobie!
Wszak nie można się kochać żarliwiej i ślepiej,
Jak tak właśnie: nic wzajem nie wiedząc o sobie!
Adam Mickiewicz
Sen

Chociaż zmuszona będziesz mnie porzucić,
Jeżeli serca nie zmienisz w kochaniu,
Rzucając nawet nie chciej mnie zasmucić
I rozstając się nie mów o rozstaniu!

Przed smutnym jutrem niech jeszcze z wieczora
Ostatnia spłynie na pieszczotach chwilka;
A kiedy przyjdzie rozstania się pora,
Wtenczas trucizny daj mnie kropel kilka.

Do ust twych usta przycisnę; powieki
Zamykać nie chcę, gdy mię śmierć zamroczy;
Niechaj rozkosznie usypiam na wieki,
Całując lica, patrząc w twoje oczy.

A po dniach wielu, czy po latach wielu,
Kiedy mi każą mogiłę porzucić,
Wspomnisz o twoim sennym przyjacielu
I zstąpisz z niebios, aby go ocucić.

Znowu mię złożysz na twem łonie białem,
Znowu mię ramię kochane otoczy;
Zbudzę się myśląc, że chwilkę drzemałem,
Całując lica, patrząc w twoje oczy.
Jarosław Iwaszkiewicz
Sen

Śniłaś mi się niby ćma, niby Ofelia,
Samotna i nieprzytomna — w ogrodzie.
Twarz twoja, niby szczupły nenufar,
Leżała wśród kręgów na wodzie.

Trzepałaś skrzydłami czy powiekami,
Przez rzęsy sączyła się zielona woda.
Mówiłem: Boże, zmiłuj się nad nami,
Młodości mojej, starości mej szkoda.
Jan Kochanowski
Sen

Uciekałem przez sen w nocy,
Mając skrzydła ku pomocy,
Lecz mię miłość poimała,
Choć na nogach ołów miała.
Hanno, co to znamionuje?
Podobno mi praktykuje,
Że ja, będąc uwikłany
Tymi i owymi pany,
Wszytkich inszych łatwie zbędę —
Tobie służyć wiecznie będę.
Jarosław Iwaszkiewicz
Sen w gaju

Usnąłem i wyśniłem gaj pomarańczowy,
Wysokiej Etny śniegi srebrzyste w oddali
I morze nieruchome jak z niebieskiej stali,
I cyprysy, i nasze przytulone głowy —

Jak dawniej najdroższymi witałaś mnie słowy,
I staliśmy wsłuchani we szepty Monreale
Szczęściem swej obecności tak owiani cali,
Że welon nas zakrywał jak zorza różowy.

Mówiąc ci słowa słodkie, wierne i poddańcze,
Zbudziłem się nad morzem, nad zielenią brzegu.
I wszystko było prawdą: kwitły pomarańcze

I cyprysy szły kędyś w zakonnym szeregu,
I gaj, owoce, kwiaty, wszystko wonią biło.
I obłok był różowy — lecz ciebie nie było.
Heinrich Heine
Serafina 1

Gdy po lesie chodzę zmrokiem,
Po tym sennym, cichym lesie,
Zawsze się przy moim boku
Lekka postać twoja niesie.

Czyż to nie twój welon biały,
Nie błysk słodki twego lica?
Czy przez ciemną jodeł zieleń
Pada tylko blask księżyca?

Czy to własne łzy są moje,
Których lekki szmer tu słyszę?
Czy ty, miła moja, przy mnie
Płacząc idziesz w lasu ciszę?
Przełożyła
Maria Konopnicka
Heinrich Heine
Serafina 4

To, że mnie kochasz, o tym wiedziałem,
Odgadłem to w mych snach,
Lecz gdyś mi swoją miłość wyznała,
Głęboki mnie zdjął strach

I na wysoką wstąpiłem górę,
By śpiewać, by się śmiać,
A zaś nad morze szedłem pod zachód,
By gorzkie łzy tam lać.

A serce moje — zachodnie słońce,
Płomiennych pełne zórz —
I tonie teraz w miłości morzu,
Najgłębszym z wszystkich mórz.
Przełożyła
Maria Konopnicka
Heinrich Heine
Serafina 6

Z przestrachem pierzchła jako łań,
Jak szybka łań przez wrzosy,
I biegła między krzaki te,
A wiatr jej rozwiał włosy.

Tam, gdzie się w morze spuszcza głaz,
Dognałem ptaszę moje
I słodkim czarem słodkich słów
Koiłem niepokoje.

Jak wniebowziętym w górze tam
O raju nam się śniło,
Pod nami w głębi morza szum
I słońce zachodziło.

Pod nami w głębi, w ciemną toń,
Zapada piękne słońce.
A fale nad nim huczą, grzmią,
Rozkoszą wskroś dyszące.

O, nie płacz, luba! słońca blask
Nie skona w wód tych łonie;
Ono się skryło w sercu mym
I żarem swym tam płonie.
Przełożyła
Maria Konopnicka
Konstanty Ildefons Gałczyński
Serce przebite strzałą

Życie nas nie złączyło, to nas śmierć połączy,
o, Mario, Mario moja, najwspanialsza nogo!
To cóż, że mąż twój na nas patrzy dosyć wrogo,
niech patrzy, my dziś jeszcze wysiądziemy w Łomży.

Znam tam mały hotelik, cały w dzikim winie,
zowie się «Pod Aniołem», jest schludny, niedrogi,
nocą przez okna widać gwiazdy i obłoki,
a właściciel przepięknie gra na okarynie.

Po przyjeździe natychmiast będzie jajecznica,
pomidory w śmietanie i woda «Zubera»,
jakieś skumbrie, do skumbrii mam klucz, co otwiera —
a potem noc i miłość, i pełnia księżyca.

My umrzemy w piżamach. Rachunek uiszczę,
ogolę się i krzyknę: — O, Mario jedyna,
czujesz? to jesień pachnie jak zła terpentyna;
widzisz? to deszcz oszalał. Słyszysz? to wiatr gwiżdże.

Nad ranem będzie cicho. Pełni jesienności
jeszcze raz pomyślimy o ziemi i niebie,
jeszcze raz popatrzymy na szczotkę i grzebień,
westchniemy, i na wieki umrzemy z miłości.
Johann Wolfgang Goethe
Skryte

Gdy miła oczkami strzela,
Wszyscy przystają w podziwie,
A ja wśród nich, co to znaczy,
Jestem wiedzący prawdziwie.

A znaczy: Jego miłuję,
Nie innych, nie byle kogo,
Więc wy, dziwiąc się i tęskniąc,
Idźcie sobie swoją drogą.

Owszem, niezwykła jest władza
Patrzącej wokół dziewczyny:
Lecz ona jemu obwieszcza
Słodycz najbliższej godziny.
Przełożył z niemieckiego
Robert Stiller